Wszystko przez księgę
Na pozór sprawa jest dość banalna. 68-letnia Józefa Majchrowska sześć lat temu chciała doprowadzić do końca proces uwłaszczeniowy miejsca, w który od lat mieszkała ze swoim mężem i dziećmi.
Ponad 3-hektarowy grunt z niewielką posesją zlokalizowany przy ul. Zakopiańskiej w Częstochowie, kiedyś należał bowiem do jej teściów. Po ich śmierci w prostej linii spadkobiercą terenu został mąż pani Józefy, który wspólnie z nią samą chciał przenieść prawa własności na nią i ich wspólne potomstwo. Nie zdążył. Zmarł w momencie, gdy dokumenty powędrowały do sądu.